- Jest tyle alternatywnych możliwości spędzania czasu, że straż jest coraz mniej konkurencyjna. Natomiast dla tych dzieci jest to, co muszę z satysfakcją podkreślić, świetna zabawa. I takie było i jest główne przesłanie tych zawodów, żeby te dzieci owszem uczyły się podstaw rzemiosła strażackiego, czy uczciwej rywalizacji, ale przede wszystkim, żeby się dobrze bawiły - mówi organizator zawodów Janusz Szulka z OSP Polska Cerekiew.
Sztafeta pożarnicza czy rozwiniecie bojowe dla małych strażaków, nie było wielkim wyzwaniem. Oprócz wcześniejszych przygotowań wsparciem byli dopingujący rodzice.
- Dla mnie wszystko było łatwe. Trzeba być dokładnym, a potem dołożyć szybkość, żeby być pierwszym - mówili mali zawodnicy.
- Mój syn Jasiek miał chyba niecałe 4 lata i my akurat mieszkamy vis-a-vis OSP, więc za każdym razem, jak zawyła syrena, to było: "Tata idziemy zobaczyć, gdzie straż jedzie i tak wylądował w drużynie i do tej pory jest - opowiadał jeden z rodziców.
Jak zapowiadają organizatorzy, kolejne zawody odbędą się już za rok.