Opolscy samorządowcy łączą się w bólu po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska. Wstrząśnięty wójt Pawłowiczek nie wyobraża sobie jednak sytuacji, gdy w trosce o swoje bezpieczeństwo odizoluje się od ludzi.

Bliski kontakt z mieszkańcami to codzienność w tej pracy. Po niedzielnym dramacie w przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się pytania o bezpieczeństwo włodarzy. - Praca samorządowca to nie może być praca tylko w gabinecie. Jest to służba, a ona polega na tym, że spotykamy się z mieszkańcami. Nie tylko przyjmujemy ordery i przecinamy wstęgi, ale zawsze w bardzo różnych sytuacjach jest to kontakt z ludźmi. Nie wyobrażam sobie pracy wójta, burmistrza, prezydenta tylko przez telefon - zaznacza Jerzy Treffon.


Część opolskich samorządów oficjalnie ogłosiła żałobę. W wielu urzędach flagi zostały opuszczone do połowy.