Obrońcy zwierząt zabrali psa z posesji i próbowali leczyć, ale nie udało się go już odratować.

Sprawę Baloo postanowili nagłośnić wolontariusze Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Opolu. Mówią o skrajnym wyniszczeniu organizmu labradora, zaniku mięśni, odwodnieniu i silnej anemii. - Baloo miał wykonane badania krwi, które nie wskazują na żadną chorobę ogólnoustrojową, z dużym prawdopodobieństwem stan psa wynika z braku dostępu do pożywienia - przekazano w oficjalnym komunikacie.

U właściciela psa była policja. Dzień po znalezieniu zwierzęcia odbyła się kontrola z udziałem funkcjonariuszy oraz pracownika gminy. - Nie stwierdzono tam większych zastrzeżeń. Na posesji przebywały jeszcze trzy psy rasy mieszanej oraz 15 sztuk bydła. Zwierzęta były w ogólnie dobrej kondycji, miały dostęp do wody oraz jedzenia - informuje aspirant sztabowy Andrzej Spyrka, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Prudniku.

TOZ złożył oficjalne zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa. Postępowanie prowadzone jest w sprawie o uśmiercanie zwierzęcia.