Na co dzień walczą z pożarami, skutkami wichur, podtopień, katastrof budowlanych czy - tak jak w tej chwili - ze skutkami epidemii. Zdarza się jednak, że ratują czyjeś zdrowie i życie przez telefon. Taki przypadek odnotowali strażacy z Prudnika.
Dyżurny komendy powiatowej odebrał wyjątkowo trudne zgłoszenie. Był to telefon od mężczyzny, który chcąc popełnić samobójstwo podciął sobie żyły. Podczas rozmowy st. ogn. Mirosław Kowalski robił wszystko, aby uspokoić desperata i zdobyć informacje o miejscu jego pobytu. W końcu udało się to ustalić i w porozumieniu z policją udzielić mężczyźnie skutecznej pomocy.