Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla najlepsi na starym kontynencie. ZAKSA po raz trzeci z rzędu tryumfowała w Lidze Mistrzów. W polskim finale trójkolorowi pokonali Jastrzębski Węgiel 3:2, rewanżując się przy tym za przegrane mistrzostwo ligi.

Pięciosetowy pojedynek w Turynie dostarczył kibicom obu stron ogromne ilości emocji. Po wyrównanych pierwszych dwóch setach, ZAKSA w trzeciej partii spotkania zdeklasowała jastrzębian do 14. W czwartym secie kędzierzynianie nie wykorzystali piłki meczowej, a ta odsłona skończyła się dopiero przy stanie 28-30 dla przeciwników. W tie-breaku kędzierzynianie trzykrotnie wychodzi na kilku punktowe prowadzenie by ostatecznie wygrać ten set 15-12.

- Nie wierzyłem, że taki może być sukces i dla mnie to pierwszy raz takie duże zwycięstwo i no nie mam słów. Bardzo, bardzo się cieszę – mówi Dymytro Paszycki.

- Ten mecz był niesamowicie dramatyczny, niesamowicie emocjonujący, ale chyba najpiękniejszy jaki mogliśmy sobie wymarzyć i jaki mogła sobie wymarzyć polska siatkówka i kibice. Taki rollercoaster emocjonalny zarówno dla kibiców jak i dla nas, że tak jak mówię ciężko uwierzyć w to, że to już jest po wszystkim, że mamy te złote medale na piersi – mówi Aleksander Śliwka.

MVP finałowego spotkania wybrany został środkowy David Smith. Dla ZAKSY to trzecie złoto na europejskich parkietach. Wcześniej w finałach Ligi Mistrzów dwukrotnie pokonali Itas Trentino.