Siatkarze Cucine Lube Civitanova postawili trudne warunki w każdym elemencie gry. Co przełożyło się na ostateczny wynik i drugą porażkę w tej edycji Ligi Mistrzów.
Włosi nie dopuszczali gospodarzy do objęcia prowadzenia. Nawet zrównanie w punktach było nie do osiągnięcia. - Bardzo nie lubię wymówek i nie będę tutaj wymieniał niczego, po prostu Lube przyjechało i pokazało nam miejsce w szeregu. Odrzucili nas bardzo mocno zagrywką od siatki. Nawet jak przyjmowaliśmy to świetnie grali blok – obrona i ciężko było nawiązać wyrównaną walkę – mówił po meczu przyjmujący Aleksander Śliwka.
To był pierwszy poważny mecz w tym roku dla wicemistrzów Polski. Od ostatniego sprawdzianu ligowego minęło ponad 3 tygodnie. Co też mogło przełożyć się na rezultat pojedynku. - Lube zagrało wspaniały mecz. Szczególnie biorąc pod uwagę siłę atakujących. To był mecz bardzo silny fizycznie. A my mieliśmy problem by ten poziom osiągnąć. Nie kończyliśmy piłek sytuacyjnych, co okazało się główną bolączką tego spotkania – twierdzi trener Andrea Gardini.
Mimo wszystko był to wyjątkowy mecz zarówno dla siatkarzy jak i kibiców. ZAKSA choć w roli gospodarza, nie grała na swojej hali, tylko w Gliwicach. - Grało się naprawdę fantastycznie, atmosfera w hali była piękna, kibice dopisali, czego się chyba wszyscy trochę obawiali. Ja z chęcią będę wracał do Gliwic czy to z klubem czy z reprezentacją – zaznacza libero Paweł Zatorski.
Mecz w Gliwicach z trybun obejrzało prawie 9 tys. kibiców. A w Lidze Mistrzów czas na rundę rewanżową. Kędzierzynianie u siebie podejmą Azimut Modenę.