Śmiałkowie pokonali 12 km trasę z Ciska do przystani „Szkwał” w Koźlu. Jak sami przyznali, warunki atmosferyczne sprzyjały, a po drodze obyło się bez większych przeszkód. Tym razem do wody weszło 9 osób, w tym jedna pani.
- Temperatura wody to około 2-3 stopnie, temperatura powietrza waha się w granicach 0, może -1. Czas przepływu pierwszego zawodnika, który dotarł do mety, czas był dobry, 1 h 45 min- mówili Tadeusz Witko, prezes WOPR Kędzierzyn-Koźle.
- Trzeci to mój „Spływ”. W tym roku udało mi się pobić mój życiowy rekord. Na początku miałem 2 h 37 min, potem 2 h 02 min, a teraz jest 1 h 45 min. To, że się nie choruje, że się człowiek lepiej czuje, że zima mu nie przeszkadza, że się adaptuje człowiek do każdej pogody,. To jest świetne – mówił Szczepan Badowski z krakowskiego klubu morsów „Kaloryfer”, który dopłynął do mety jako pierwszy
- Początki to była nasza przygoda z Kłodnicą i potem tak już sukcesywnie do momentu, w którym to w 2010 roku przepłynęliśmy już jako „Morsy Dębowa” Odrę całą od zerowego km aż po 741 – wspomina organizator Janusz Tyka ze Stowarzyszenia „Morsy Dębowa”.
Całe wydarzenie zakończyło spotkanie przy ciepłym posiłku oraz wręczenie pamiątkowych pucharów.