Byli to 4-letni chłopiec i 2,5-letnia dziewczynka. Po ich wyciągnięciu i nawoływaniu przez megafon rodzice pierwszego szybko się znaleźli, po drugie dziecko nikt się nie zgłaszał.
- Byliśmy zmuszeni wyciągnąć wszystkich ludzi z wody. Tak do 10 minut od włączenia syreny i powtórzeniu komunikatu dziewczynka przybiegła i powiedział, że to jest jej rodzina. My zapytaliśmy ile ma lat, ona powiedziała, że 10. Nie mogliśmy wydać 2,5-latka 10-letniemu dziecku. Dopiero później przyszła pani i powiedziała, że jest jej mamą - relacjonował Mateusz Murzyn, ratownik wodny.
Nieoficjalnie mówi się, że matka dziecka miała korzystać z roweru wodnego. Na miejsce wezwano policję. Rodzice obojga dzieci byli trzeźwi.
Ratownicy i funkcjonariusze apelują do matek i ojców o rozwagę, szczególnie nad wodą.