Czy można dobrze znać miejsce, w którym się mieszka i jednocześnie ciągle je odkrywać? Opolszczyzna kryje historie zapisane w zabytkach, rodzinnych wspomnieniach, muzyce, kuchni i tradycjach. Wyruszamy ich śladem w cyklu Opolskiej Jedna Historia.

Dziś opowiemy o zielarstwie i ziołolecznictwie na Śląsku Opolskim, które w 2023 roku zostały wpisane na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Redaktorka Joanna Gerlich zaprosiła do rozmowy na ten temat Różę Wilim i Teresę Hudalę - mieszkanki Rozmierzy i Depozytariuszki Tradycji.


Zielarstwo to nie tylko sposób na zdrowie, ale przede wszystkim piękna tradycja. Właśnie proszę powiedzieć, od jak dawna się panie tym zajmujecie? To od dzieciństwa. Już z Ołmo musiała zbierać świerk w lesie. Później pani Ema mi przekazała właśnie jak się robi maści. No i tak po kolei, po kolei i kontynuuję to do dziś. Po prostu i dzieci uczam, i już wnuki uczam, co mają zbierać, na co, co jest. Także wszystko to, co wokół nas, to może nam pomóc. A pani Ema to kto to? Pani Ema to była taka zielarka u nas w Rozmierzy. Ona już nie żyje, dożyła sędziwego wieku, ale znała się właśnie na tych wszystkich ziołach. I właśnie ona, jeżeli się jak coś stało na wsi, np. ktoś się sparzył, albo gdzieś tam coś złamał, uderzył się jakiś gustek, to tylko do pani Emy. Pani Ema zawsze miała olej z nagietka, ona zawsze miała maść żywokostu. Wszystko było tak jakby w aptece u niej i wszystko skutkowało. I nie było wtedy internetu, a to pomagało. Wiedziała co na co jest dobre. Tak, na pewno to wiedziała też o swojej mamy, czy tam babci z pokolenia na pokolenie. I dobrze, że nam to przekazała, bo gdzie byśmy teraz chodzili?


Ta tradycja jest wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa, na tą krajową. Jak to się w ogóle stało właśnie, że ten wpis powstał? No bo to też jednak Rozmierz miała w tym duży udział. Myśmy byli tymi wnioskodawcami, ale zaczęło się to tak. My w Rozmierzy seniorki się spotykają właściwie na ćwiczeniach, ale jak to kobiety się spotkają, to tematy wszystkie przechodzą, wszystko leci jak tam po kolei. I doszło do tego, że każda coś wie. No jak każda coś wie, no to jeszcze teraz sąsiadka tam była i Kadłub. No to przecież oni też tam zbierają. Potem ta pani jeszcze z tego, z Dobrzenia, myśmy się tam gdzieś tam spotkały. No to robimy wniosek o wpis na listę niematerialnego dziedzictwa. I tak w 2021 roku, my jako Rozmierz zostaliśmy depozytariuszami tego wniosku i został wysłany wniosek do Instytutu Dziedzictwa. I w 2022 roku został wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa. Także po kolei, kroczkami, no a my dalej zioła są naszym tematem i dalej tym się zajmujemy. Właśnie, bo z tego co wiem, to w rozmiarze tych projektów wokół ziół było dużo realizowanych, bo tą wiedzę, panie macie, ale też ją trzeba pogłębiać. Tak, trzeba pogłębiać, trzeba się cały czas uczyć, a najlepiej uczy się to od ludzi, którzy to już znają. Czyli z przekazów. I to jest taka wiedza, bardzo taka rzetelna, taka sprawdzona i na tym bazujemy. Uczymy właśnie dzieci. Były te projekty pisane, żeby dzieci poznały właśnie te roślinki. Mamy zakupione koszyczki dla nich, do których zbierają te roślinki podczas wycieczek do lasu czy tam nad rzekę. Ale one są bardzo zainteresowane tym i na przykład w takich wycieczkach, na przykład rowerowych, to one po drodze wszystko mi mówią, jakie drzewa nazywają, jakie mijamy, jakie rośliny, ich tam parzą, dziubią, nie wiadomo co jeszcze, ale znają to.


Powiedzmy w takim razie, zbiór ziół, taki coroczny, zaczyna się wiosną. Od czego? My zaczynamy od podbiału. Jest to połowa marca, wtedy pierwszy kwiatek wychodzi z ziemi. Podbiał, który ma takie właściwości lecznicze, bardzo dobre właśnie na herbatę, już nasze babcie to zbierały i my to też zbieramy. Później przechodzimy w maju do wszystkich liści, poziomki, pokrzywy, maliny, wszystko się zbiera, mięty, melisy. Najlepsze są właśnie listki majowe. Jak już nas zbieramy, ten maj już przejdzie, to zaczynają się kwiatki. No i potem zaczynamy zbierać kwiatki. No i co można z takich ziół robić? Bo tutaj mówimy o maściach, mówimy o hydrolatach. Hydrolaty, maście, oleje, syropy, herbatka ziołowa. Wszystko, co jest możliwe, to robimy. A co na przykład jest dobre na przeziębienie? Czy to właśnie jak zaczynamy kichać, to wtedy bierzemy jakieś zioła z naszej domowej apteczki? Czy warto już wcześniej sobie tą odporność wzmacniać? Myślę, że wcześniej. Wcześniej po prostu dzieciom aplikować hydrolaty, to znaczy puszczać im te mgiełki, tę parę, żeby sobie oddychały miętą, czy tam świerkiem z goździkiem, czy nawet melisą też można zrobić sobie hydrolat z melisy, taki miętowy troszeczkę. Puszcza się to dzieciom w czasie zabawy, mogą się bawić w pokoju, tam po prostu puszczamy hydrolat, one przy zabawie oddychają, nie wiedzą, że się inhalują, a w ten sposób się uodparniają. A czy zioła mogą jakoś nam zaszkodzić? Raczej nie. To po prostu, jeżeli byśmy te zioła stosowali w połączeniu z alkoholem, to oczywiście tak, bo wtedy wytrącają się takie składniki, które mogą zaszkodzić. Ale my akurat alkoholu nie używamy, tylko olej i po prostu hydrolaty robimy, czy tam syropy, gdzie bazą jest cukier, także tylko korzystamy z tego i myślę, że to jest właśnie bezpieczne.


O jakich zasadach trzeba pamiętać przy zbieraniu ziół? O jakich zasadach trzeba pamiętać? Przede wszystkim wszystkie kwiatki zbieramy w słoneczny dzień, zioła liściowe zbieramy po deszczu najchętniej, bo dlatego, że one są czyste i nie płuczemy przede wszystkim potem tych. Jeżeli tam już jakiś kurz tam jakiś będzie, to to na pewno w czasie suszenia i przez przewracanie o to się wszystko spadnie, także nie ma obawy o jakieś tam, że coś tam zostanie, czy jakiś robaczek malutki. On ucieknie, bo ten listek się suszy i on sam ucieknie. Także to są takie chyba najważniejsze rzeczy, które trzeba przestrzegać. O ile na przykład mięta z ogródka zbieramy i wiemy, że to jest mięta, no to raczej nam nie zaszkodzi i się nie pomylimy, ale są pewnie takie zioła, które są podobne do siebie. Co by Panie tutaj wymieniły? Na przykład dziurawiec. Dziurawiec jest ziołem, które jest bardzo cenne dla nas, ale jest jakobek, bardzo podobny do niego i teraz właśnie trzeba to umieć rozróżnić. Dlatego zabieram właśnie dzieci, czy tam dorosłych na wycieczki takie, żeby poznały to w naturze, żeby to poznały, że jak one na prawdziwo rosną, bo z obrazka, czy tam z internetu to nie zawsze oddaje to, jak to na prawdziwo rośnie. Także w ten sposób, albo zbieramy też rzepik, czyli nasze ołmy zbierały drabinki. To też jest podobne do innej rośliny. Ona też tak podobnie z nią rośnie, ale trzeba wiedzieć, która jest dobra, a którą się nie zbiera. A przy drogach można zbierać zioła? No niestety, to będzie bardzo dobra herbatka, ale ołowiana. Także no niestety trzeba szukać te miejsca daleko od takich głównych traktów. No i lasy, lasy i gdzieś tam takie śródpolne, jakieś nieużytki. Tam można na pewno zawsze coś znaleźć, że to jest najlepsze, bez tych dodatkowych jakichś tam, nie wiem, chemii, trzeba powiedzieć, nie? Także tylko tak.


Panie, od lat zbieracie te zioła właśnie nie w ogródkach, ale w terenie. Czy zauważacie, że jest tego mniej? To znaczy, zioła nie zawsze rosną w tym samym miejscu. Są zioła, które lubią się przenosić. One szukają sobie nowych miejsc, na przykład dziurawiec czy dziewanna. Nigdy nie rosną w tym samym miejscu. Dlaczego tego trzeba szukać? Jak już mamy na przykład, że w tym lesie będzie rósł rzepik, to on tam na pewno będzie rósł, bo to jest od korzenia, czy na przykład żywokost będzie rósł nad tą wodą, nad tą rzeką i on tam jest. Tylko, że teraz w tych czasach bardzo wszystko jest wykaszane. Nie zostawia się takich rzeczy, a to po prostu nasze roślinki przez to giną. A jak my możemy o to dbać, o to dziedzictwo? Wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie, ale właśnie jak młodzi mogą o to się zatroszczyć? No po prostu, żeby młodzi, no po prostu nasi rolnicy, żeby mniej używali tych środków ochronnych, żeby tak jak jest to zalecane, żeby były te ostoje takie dla zwierząt, a w tych ostojach właśnie rosną też nasze zioła. Tam po prostu zwierzęta też żywią się tymi rzeczami, które nam pomagają, im na pewno też, bo to po prostu jest tylko natura, to jest przyroda. Żeby to jednak zachowywać, żeby jak najmniej tej chemii było i wtedy myślę, że my też będziemy zdrowsi przez to.


Panie prowadzicie warsztaty w ramach projektu realizowanego przez Strzelecki Ośrodek Kultury. Słyszycie różne takie historie, których wcześniej nie wiedziałyście albo na przykład jak dane zioło może na coś działać? Dowiadujemy się dużo, bo niektóre panie też wiedzą, że nas czasami zaskakuje, ale taka wymiana doświadczeń to jest bardzo pozytywnie przyjmowana i przez nas, i przez te panie, które przychodzą na te warsztaty. I to jest bardzo pozytywne, bo nie wszyscy wszystko wiedzą, a my przede wszystkim, tu jako te nasze takie mieszkanki, robimy tylko to, co nam przekazały te nasze ołmy. Nie wyciągamy czegoś tam nowego, co nie jesteśmy przekonane do tego, że to może do czegoś tam służyć i może być dobre. To, co sprawdzone było przez naszych przodków, to my na tym bazujemy i tego się trzymamy jak na razie. No i dzielicie się panie też tą wiedzą, która pokazuje, że nie trzeba zawsze biegnąć do apteki, żeby kupić lekarstwo, bo można to sobie lekarstwo na przykład wyhodować w ogródku. Tak, właśnie na tym to polega, żeby po prostu panie zaczęły zbierać, zaczęły robić sobie te oleje. To jest bardzo proste do zrobienia, ale to trzeba chcieć zrobić. To trzeba po prostu pozbierać, trzeba to zrobić.


„Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego”


POSŁUCHAJ: