10 ekip strażaków walczyło z ogniem, który pojawił się na poddaszu budynku wczoraj (15.01) po godz. 21.00 . Iskry najprawdopodobniej dostały się z komina. Podczas akcji dogaszania pożaru trzeba było m.in. rozebrać część poszycia.
Jak przekazał Radiu Park brygadier Paweł Gotkowski z nyskiej komendy straży pożarnej, na miejscu działały jednostki z JRG w Nysie i Grodkowie oraz najbliższe jednostki OSP. Właścicielka domu sama opuściła budynek, ale w międzyczasie potrzebowała pomocy medycznej. Akcja trwała 4,5 godziny. Straty wstępnie szacuje się na 150 tys. zł, a to ze względu na konieczność częściowej rozbiórki stropu i dachu. Pożar, jak wstępnie oceniają strażacy, mógł powstać od rozszczelnienia komina w miejscu, gdzie włączony był kominek.