„Okoliczności w jakich psy odchodziły, były przerażające” - takie słowa padły z ust pani Sabiny z Domecka, której psa ktoś otruł. W całej gminie Komprachcice i prawdopodobnie okolicach, mogło dojść do kilkudziesięciu podobnych przypadków.

Nasza słuchaczka odnotowała pierwszą taką sytuację w ubiegłoroczne wakacje, gdy jej piec został otruty. Wtedy udało się go uratować. Sytuacja powtórzyła się w listopadzie. Saba zaczęła słabnąć z dnia na dzień. Jej narządy wewnętrzne zostały zniszczone, części z nich nie udało się uratować. Pies pani Sabiny zdechł.

- Miał totalny niedowład nóg, wymiotował, pojawiły się takie objawy jak brak apetytu, apatia, później już gdzieś tam też zauważyliśmy taki przerażająco mocny szczękościsk. Przez co nie byliśmy w stanie gdzieś tam na początku nawet dawać mu jedzenia – mówi pani Sabina.

Po jakimś czasie odezwały się inne osoby, których pupile miały podobne objawy. Widok ukochanych zwierząt był przerażający.

- Moja znajoma miała sytuację w której ich pies, walczyli o oba psy, to dosyć duże psy. Jeden nie podołał. Z drugim też musieli się pożegnać natomiast w trochę gorszej sytuacji był, ponieważ znaleziono go w kałuży krwi, w nocy, gdzieś tam pod koniec roku. No i tym sposobem swój ostatni gdzieś tam żywot oddał. Po prostu z pyska totalnie gdzieś tam krew w wydalił z siebie, całą krew z wnętrza. Był to przerażający widok – opisuje pani Sabina.

Do otruć dochodziło najprawdopodobniej przez przerzucenie nad płotem jedzenia. Jedna z rodzin, wtedy jeszcze nieświadoma tego do czego mogło dojść, znalazła na podwórku zlepioną w kulkę karmę. W środku znajdowała się podejrzana substancja.

Nad sprawą potencjalnego truciciela pracuje opolska policja. W sprawę włączył się także wójt Komprachcic i wojewoda opolski.