Kilkuset pracowników i związkowców protestowało w Zawadzkiem. Likwidacja Walcowni Rur Andrzej oznacza utratę pracy przez ponad 430 osób. Zamknięcie największego zakładu w mieście oznacza dramatyczną sytuacja dla całych rodzin, ale także dla lokalnego samorządu, który traci największego podatnika.

Strajkujący domagają się utrzymania miejsc pracy i pozyskania nowego inwestora dla zakładu, który jak twierdzą jest zaniedbywany od lat. Jednocześnie trwają starania o zabezpieczenie nowych miejsc pracy w innych przedsiębiorstwach.

- Ceny wyrobu mocno wzrosły i produkcja dzisiaj na tym zakładzie to jest około 2000 ton zamówień. Czyli można powiedzieć obłożenie na cały miesiąc. Likwidują zakład mając miesiąc obłożenia – mówi Dariusz Brzęczek.

- To jest zakład którego produkcja jest jedyna w swoim rodzaju jeśli chodzi o kraj, więc jeśli chcemy dalszego rozwoju kraju i tak będziemy sprowadzać te towary. Absurd polega na jednym, że od wielu, wielu lat nie inwestowało się w tej firmie, dawało się minimalne wynagrodzenia. Zajechało się dosłownie tą firmę – mówi Andrzej Karol.

- Upada największy płatnik gminy Zawadzkie, jeśli chodzi o podatki. Też nie wiemy co dalej. Dokładnie tego samego dnia dostaliśmy informację co pracownicy o rozpoczęciu likwidacji zakładu – tłumaczy burmistrz Michał Rytel.

- Dzisiaj już ponad 10 pracodawców oferuje ponad 200 miejsc pracy dla zwalnianych ludzi z Zawadzkiego – dodaje starosta Waldemar Gaida.

Powiat Strzelecki wraz z urzędem pracy zorganizują targi z ofertami od pracodawców z regionu. Wystąpiono też do ministerstwa i uruchomienie środków z rezerwy Funduszu Pracy.