Ześlizgnął się z oblodzonego pomostu i wpadł do stawu pokrytego lodem. Tafla od razu załamała się pod 21-latkiem, który wpadł do wody. Mieszkaniec Brzegu nie był w stanie się sam wydostać. Wtedy znajomi zadzwonili po pomoc.

Pierwsi przy ulicy Włościańskiej byli brzescy policjanci. W tym momencie mężczyzna znajdował się 5 metrów od pomostu, zanurzony do klatki piersiowej z głową skierowaną w dół, bezwładnie unoszącą się na cienkim lodzie. Był nieprzytomny.

Policjantka weszła na lód, a następnie do wody, cały czas trzymana przez kolegę z patrolu. Dzięki głośnym nawoływaniom mężczyzna ocknął się, wtedy policjantka chwyciła go za rękę. Funkcjonariusze wyciągnęli go na brzeg i ogrzewali do czasu przybycia straży pożarnej i karetki.

Temperatura ciała mężczyzna zdążyła spać do 23 stopni. Jak się okazało brzeżanin był nietrzeźwy. Miał 1,5 promila alkoholu.