Komisje pytały, czy wydać kartę referendalną. Państwowa Komisja Wyborcza wskazuje, że takie działanie jest niedopuszczalne. Nie jest znana skala zjawiska, jednak dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Opolu Rafał Tkacz potwierdził w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że do okręgowej komisji w Opolu dotarły takie sygnały.
Również PKW oficjalnie potwierdziła, że wpłynęły do niej skargi na działania obwodowych komisji wyborczych w kraju, które pytały wyborców, jakie karty do głosowania wydać. - To wyborca ma prawo odmówić przyjęcia którejś z kart do głosowania, natomiast komisja obwodowa nie może pytać, które karty wydać - porządkuje PKW.
Drugi temat to nieopieczętowane karty do głosowania. Każda karta powinna posiadać dwie pieczątki. Wyborcy zgłaszali braki, a wrzucenie takiej karty do urny jest równoznaczne z oddaniem nieważnego głosu. Należy sprawdzić kartę przy pobieraniu jej od komisji i zgłosić błąd.
Komenda Wojewódzka Policji do godz. 17.30 odnotowała pięć incydentów, jeśli chodzi o przebieg wyborów. - W żaden sposób nie wpłynęły one na przebieg wyborów - zaznacza podkomisarz Dariusz Świątczak, rzecznik opolskiej policji.
Dwa zgłoszenia zakwalifikowane zostały jako wykroczenie i jest to wspominany wcześniej przypadek z wczoraj, gdzie w Opolu mieszkanka miała znaleźć w swojej skrzynce na listy ulotkę wyborczą, a druga dotyczy Kędzierzyna-Koźla - na słupie zawisł nowy plakat wyborczy.
Trzy kolejne sprawy będą już rozpatrywane jako przestępstwo. W Opolu, Tułowicach i Głogówku pobrane zostały karty referendalne i wyniesione z lokalu wyborczego albo zniszczone. W Opolu przewodniczący komisji znalazł zniszczoną kartę referendalną poza lokalem, w Tułowicach mężczyzna miał pobrać karty do głosowania i uciec, a w Głogówku mężczyzna pobrał kartę referendalną i ją potargał.