Do zdarzenia doszło 25 grudnia, pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia. Na numer alarmowy 112 zadzwoniła matka dziecka. Na miejsce wysłano pogotowie, w tym śmigłowiec LPR, policję i straż pożarną.
- Obecnie oczekiwane są wyniki sekcji zwłok niemowlęcia. Na tę chwilę śledczy nie wykluczają żadnej z wersji wydarzeń, czy to zadławienia, czy tzw. śmierci łóżeczkowej lub czy do śmierci dziecka nie przyczyniły się działania osób trzecich. W dalszym ciągu przesłuchiwane są osoby, członkowie rodziny oraz świadkowie i ustalane są wszystkie okoliczności tego zdarzenia - mówi st. asp. Paweł Chmielewski, oficer prasowy namysłowskiej komendy policji.
Pierwsze wskazania mówiły o możliwym zatruciu tlenkiem węgla, ale jego obecności nie potwierdzono w mieszkaniu.